TooThai czyli kulinarna przygoda w warszawskim Bangkoku 🥢

Często nasze podróże, a bynajmniej moje skupiają się na
poszukiwaniu nowych i autentycznych smaków. Przyznam się
szczerze, że nasz kontynent opuszczałem tylko raz… a chciałbym
częściej! Nowe doświadczenia, smaki, zapachy, kolory – aj! Chcę
więcej! Cieszę się za to, że Warszawa jest przepełniona wieloma
możliwościami bez konieczności dalekich wyjazdów. Tak właśnie
odwiedziłem Bangkok i jego kuchnię… jadąc nie na lotnisko
Chopina, tylko na ulicę Wilczą 46.

Tych którzy chcą pozwiedzać lub wrócić wspomnieniami, chętnie
oprowadzę. Startujmy więc!

Lokal na Wilczej do małych nie należy, aczkolwiek składa się
głównie z jednej wielkiej sali z barem i sceny na jej samym końcu.
Dla osób szukających prywatności, jest jedna oddzielna salka (na
ok. 8 osób) ale trzeba ją wcześniej zarezerwować. Hitem w tym
lokalu jest… toaleta! A czemu? A temu, że jest jak metro. Lubię takie
ciekawostki!

O wnętrzu można by jeszcze dużo mówić, bo grafiki na ścianach
zostały stworzone ręcznie przez Bartka Kielbowicza i trwało to…
500h! Jesteśmy tu jednak głównie, żeby zjeść. Także przeprowadzę
Was przez kartę.

Przed jedzeniem pozwolę sobie tylko wspomnieć, że w lokalu
panuje samoobsługa. Zamawiamy rzeczy przy barze i odbieramy
przy okienku za barem. To tak informacyjnie, żebyście nie czekali
bez sensu, aż ktoś podejdzie zebrać zamówienie.

Zacznijmy od rzeczy na mniejszy głód! Karta nie jest mega
obszerna i ja bardzo to szanuję! Nie lubię godzinami wertować
stron wybujałych menu, a tu mamy jedną kartkę i to mi
zdecydowanie wystarczy!

Po pierwsze chciałbym Wam przedstawić hit tego miejsca – bez
tego nie wychodźcie! Boczek wolno pieczony z sosem z wędzonej
śliwki węgierki i tamaryndowca. Rozpływa się w ustach i serio…
może Wam zabraknąć jednej porcji 🙂

z sosem z wędzonej śliwki węgierki i tamaryndowca!

Ale nie samym boczkiem człowiek żyje! Poniżej reszta przystawko-dań. Każda pozycja ma w sobie to coś, aczkolwiek uważacie na ostrość! Niestety nie wszystko w karcie jest dobrze oznaczone, więc jeżeli nie lubicie mega ostrych rzeczy to podpytajcie przed zamówieniem.

Grillowany Satay z kurczaka marynowany w kurkumie, trawie cytrynowej i soku z limonki!
z warzywami, makaronem ryżowym i omletem!
Dim Sum wieprzowo-krewetkowe
Kiełbaski tajskie z trawą cytrynową i kafirem i sosem aioli

Smacznie, smacznie, ale co zrobić jak jesteśmy nadal głodni? Na
większy głód polecam coś prawdziwie tajskiego czyli curry. Tu już w
zależności od gustu: żółte, czerwone lub massaman – uważajcie na
ostrość!

A czym by się tak dobić? Ja odpowiadam – stawiaj na klasyki!

Mango Sticky Rice

Nie samym jedzeniem żyje człowiek! Nie zapominajmy o ogromnym
barze po środku restauracji. Karty drinków nie znalazłem, ale nad
barem znajdziemy ich wybór. Jeżeli nie znajdziemy nic dla siebie to
barmani chętnie zmieszają dla Was coś indywidualnie. Szanuję to
miejsce za to, że w koktajlach nie żałuje alkoholu, a sam alkohol
jest świetnej jakości.

To połączenie idealne!
Wybierz Freckless!
Porn Star Martini – zawsze klasa!
Thai Hooper jest dla Ciebie!

Więcej oczywiście zobaczycie na instagramie @toothaiwarszawa , a do ich karty możecie zajrzeć o tu: karta TooThai.

Dużym plusem jest to, że miejsce w piątki i soboty jest otwarte aż do 3:00!

Jeżeli podobała się Wam recenzja tego miejsca to oczywiście zapraszam na swój instagram @paniczszymon , gdzie dzielnie podążam przez Warszawę (i nie tylko!) w poszukiwaniu nowych i niezapomnianych doświadczeń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *